Inwestowanie a hazard, czyli dlaczego nie warto wierzyć w swój sukces?

Internet przyczynił się do powstania niezliczonej ilości źródeł, które proponują motywację i wiarę jako klucze do sukcesu. Szeroko pojęta wiara jest nam oczywiście niezbędna — po to, byśmy byli w stanie utrzymać regularność starań w konkretnym celu. Na giełdzie jednak, przekonanie o powodzeniu swoich działań może być wręcz szkodliwe i wbrew pozorom — im go mniej, tym lepiej.

Zamiast wiary, poprawna gra na giełdzie proponuje fakty.

Czym tak naprawdę jest hazard?

Jeśli otwierając pozycję, potrzebujesz wiary w to, że zakończy się ona zyskiem, jesteś hazardzistą i podobnie jak reszta ludzi z tej grupy, obserwujesz ręce krupiera z duszą na ramieniu, licząc na ten jeden raz, kiedy statystyczne prawdopodobieństwo nie zadziała przeciwko Tobie.

Jednocześnie, nie jesteś w stanie być lepszym w obrębie dziedziny, którą się zajmujesz, ponieważ efekty Twoich działań uzależnione są od szczęścia. Mimo to, większość samozwańczych ekspertów od giełdy, kładzie ogromny nacisk na wiarę, twierdząc, że pozwala ona trzymać się ustalonych wcześniej zasad. W rzeczywistości, łamanie ich wcale nie wynika z braku wystarczającego poziomu motywacji, a z prostego faktu, który mówi, że nie mają oni żadnych wartościowych zasad i nie rozumieją środowiska, w którym próbują zarabiać pieniądze.

Jeśli spotkasz się z osobą proponującą kursy inwestowania na giełdzie, która jednocześnie nieustannie podkreśla wagę mentalności w tradingu, warto zastanowić się, czy rozwiązania przez nią proponowane faktycznie przynoszą efekty, czy raczej jest to zwykły fortel, który w razie Twojego niepowodzenia w ich stosowaniu, zrzucić całą winę na brak dyscypliny.

Dlaczego wiara na giełdzie nie ma znaczenia?

Załóżmy, że znalazłeś w Internecie prosty system mechaniczny, oparty na przecięciu dwóch średnich kroczących. Zważywszy na fakt, że wskaźniki techniczne kompletnie nie dają sobie rady w trendach bocznych, przy stosunku zysków do strat na poziomie 1:1, możemy spodziewać się skuteczności oscylującej między 25-45%, tak więc przyjmijmy, że jest to system o RRR (risk reward ratio) wynoszącym 2:1.

Wyobraź sobie, że korzystając z tego systemu, który teoretycznie powinien zarabiać pieniądze, znajdujesz się w serii strat, notując piątą porażkę z rzędu. Z każdą kolejną przegraną inwestycją na giełdzie, prawdopodobieństwo tego, że złamiesz przyjęte zasady, drastycznie rośnie z prostego powodu — wybrana strategia mogłaby być zastąpiona dziecięcą wyliczanką lub rzutem monetą.

Skoro wyniki historyczne nie gwarantują przyszłych zysków, dlaczego miałbyś ufać dwóm banalnie prostym obliczeniom matematycznym na swoim wykresie? Skoro mylą się one już któryś raz z rzędu, być może aktualnie będą przynosić jedynie straty?

W ten sposób bardzo łatwo jest złamać wcześniej przyjęte wytyczne, eksperymentując prawdziwymi pieniędzmi, co nie ma prawa skończyć się dobrze.

Brak poważnych zasad — oto powód braku dyscypliny na giełdzie.

Na potrzeby tego materiału przeprowadziłem krótki eksperyment z monetą — w przypadku wypadnięcia orła, w przypadkowych momentach otworzyłem pozycję długą, reszki — krótką. Stosunek zysk/strata w pierwszej serii 10 rzutów wyniósł 1:1, w drugiej – 2:1. Eksperyment pierwszy to dokładnie 5/10 wejść, czyli zwrot wyniósł 0 jednostek, jednak w przypadku drugim, mimo skuteczności ledwie 4/10, zdołałem zarobić 2 jednostki, ze względu na pozytywne RRR.

Taka “strategia” nie jest w niczym gorsza od serii kolorowych kabelków i linii, które umieszczasz na wykresie. Dzieje się tak dlatego, że wskaźniki techniczne, z reguły przeznaczone do rozpoznawania momentum na rynku, przedstawiają obraz z przeszłości, często niezwiązany z aktualną sytuacją.

W praktyce, otrzymując od nich sygnał, dostajesz prostą informację – “ostatnio, na rynku pojawiła się tendencja w kierunku X”. Kluczowym słowem jest tu “ostatnio”, ponieważ korzystając z niego, ufasz, że tendencja nie tylko się pojawiła, ale utrzyma się w najbliższej przyszłości, a ku temu nie masz żadnych podstaw.

Handel tu i teraz.

Im dalej w procesie nauki się znajdziesz, tym Twój wykres stanie się uboższy we wskaźniki techniczne, które oryginalnie, rzekomo miały pomóc Ci w podejmowaniu decyzji. Szczególnie jeśli preferujesz krótkie inwestycje na giełdzie, handel z użyciem informacji generowanych w czasie rzeczywistym jest jedynym racjonalnym sposobem gry na giełdzie.

Podstawą jest umiejętność czytania relacji popytu i podaży, wykresów świecowych czy słupkowych oraz korzystania z narzędzi typu profil rynku, wolumenu i VWAP.

Pamiętaj o tym, że — jak wspomniałem we wstępie, minimum wiary zawsze będzie Ci potrzebne. Obok niej, zdecydowanie ważniejsze jest jednak budowanie bogatego w detale kontekstu rynkowego, ponieważ bez niego, bardzo łatwo będzie Ci przeoczyć istotną okoliczność, otwierając pozycję w najgorszym możliwym momencie.
Wówczas, wzorem sporej części twórców kursów gry na giełdzie, pozostanie tylko wiara w to, że cena zawróci z obranego toru i pozwoli Ci zamknąć transakcję z zyskiem lub choć zminimalizować stratę.

Autor

  • Z zawodu ekonomista. Specjalizuje się w sprawach giełdowych. Może poszczycić się sporym dorobkiem finansowym tej dziedzinie. Jego motto to “Stay hungry. Stay foolish.” zaczerpnięte ze słów Steva Jobsa. Wolne chwile poświęca grze na gitarze elektrycznej i budowaniu własnego zespołu muzycznego.